Chciałam Wam pokazać skarb dość zniszczony, lecz jak dla mnie piękny. Jest to maszyna do szycia nawet nie wiem ile ma lat. Stała sobie biedna jako podpórka do okna u mojego narzeczonego w mieszkaniu. I rdzewiała sobie, była przerobiona miała dorobiony śilniczek i pedało jak w nowych maszynach do szycia i jeszcze szyła, choć kudliła dolną nitkę. Swego czasu chcieliśmy oddać ją na antyki, dobrze że tego nie zrobiliśmy. Doceniłam ją niedawno , chciałabym mieć urządzone mieszkanie w stylu shabby chic, a ona by była ozdobą. Już się nie rozpisuję pokazuję zdjęcia.


I moja nowa.
Przepiękne i to obie,pierwsza bo cała urokliwa i z przeszłością a druga dlatego,że marzy mi się jakakolwiek:)tzn taka,na której można by szyć
OdpowiedzUsuńMam też taką staruszkę http://picasaweb.google.com/MurDanek/MaszynaStaraAleJara#
OdpowiedzUsuńKiedyś dużo szyłam ... dobrze szyjąca maszyna to ,,skarb,,. Tej nowej to Ci odrobinkę zazdroszczę:)
<Maszyny obie śliczne. Pochwalę się kiedyś moją maszyną na korbkę.
OdpowiedzUsuńTwoje kociaki oglądałam już na poprzednim blogu;-)
W Obi tez oglądałam te pudełka, ale pokutwiłam... może kiedyś.
Dziękuje za dodanie do obserwowanych, jak widzisz ja też juz poznałam Twojego bloga;-))))
cudowna staruszka :)
OdpowiedzUsuńTeż mi się taka marzy :)
U mojego narzeczonego tez stoi takie cudo.. jeszcze po jego babci, ale moja przyszła teściowa na pewno się z tym cudem nie rozstanie chociaż u niej się tylko kurzy :(
to masz prawdziwy skarb w domu:)
OdpowiedzUsuńśliczności, uwielbiam stare maszyny, mam podobną tylko singera,ma napęd ręczny na korbkę a zamiast bębenka ma czółenko, szyje do dnia dzisiejszego, grube rzeczy czy suwaki to jej specjalność, Twoją na pewno da się uruchomić, ozdoba ozdobą ale jeszcze sprawna!?
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
sasanka